12 sierpnia 2017

WIEJSKIE KLIMATY I SLOW LIFE





Jeśli śledzicie mój Instagram, z pewnością zauważyliście, że ostatnio pojawia się na nim dużo zdjęć z hashtagiem #natura #kwiaty #naturelove #instanature. Zdjęcia te robię najczęściej w ogródku, w pewnej lubelskiej wsi, gdzie ostatnio spędzam sporo czasu. Powiem Wam, że ja, stary mieszczuch, pokochałam to siedzenie w ogrodzie, słuchanie szumu drzew, śpiewu ptaków, to świeże powietrze i błogą ciszę, wieczorne cykanie świerszczy i nocne szczekanie psów, które brzmi całkiem inaczej na wsi niż w mieście. Wycofałam się,  nie w głowie mi imprezy i tłumy. Albo się starzeję, albo po prostu na pewnym etapie życia człowiek uczy się doceniać ciszę i święty spokój, nie wiem.
Ostatnio często rozmyślam o swoim życiu i o tym jak ciągle przenosi mnie w inne m miejsca: Warszawa-Rzym-Puławy, no i teraz ta lubelska wieś i zadziwia mnie ile się zmieniło od zeszłego roku kiedy to jeszcze planowałam wrócić do rodzinnego miasta. Teraz kiedy je odwiedzam i rozmawiam przez telefon na ulicy, przeszkadza mi szum samochodów, zgiełk i wszechobecny beton. Wcześniej tego nie zauważałam. Oczywiście nie twierdzę, że wieś to sielanka. Dopiero teraz wiem jaka to ciężka i niekończąca się praca.

Tego lata gdy wychodzę w piątek zmęczona z pracy, po stresach życia codziennego, marzy mi się ucieczka z miasta, a najbardziej marzy mi się mój własny dom gdzieś w jakiejś spokojnej okolicy, kawałek ogródka, w którym Kubuś mógłby hasać do woli, poranna kawa na tarasie, pies, taki prawdziwy, spokojny dom pełen zrozumienia, szacunku i miłości. Może kiedyś...
Na razie będę korzystać z lata i podziwiać piękne lubelskie krajobrazy, słuchać tej ciszy, ładować baterie, no i oczywiście robić zdjęcia z hashtagiem #naturelove.






















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz