25 stycznia 2016

BANANOWO-TRUSKAWKOWA JAGLANKA


Nie wiem jak Wy ale ja przywiązuję dużą wagę do śniadań. Spożywam je zazwyczaj  jakieś pół godziny po przebudzeniu bo w przeciwnym razie jestem głodna jak wilk i jest mi słabo. Najczęściej jadam omlet jaglany z owocami. Staram się  by moje śniadania były pożywne, pełnowartościowe i przede wszystkim zdrowe, żeby dawały mi dużo energii aby pozytywnie rozpocząć dzień. Bez śniadania nie wychodzę z domu, no chyba, że na pobranie krwi ;)
Nie zawsze jednak tak było. Gdy byłam młodsza nie przywiązywałam większej wagi do tego co jem. Potrafiłam zjadać pierwszy posiłek nawet około 11:O Teraz sobie tego po prostu nie wyobrażam! Później kiedy mieszkałam we Włoszech zwykłam jadać typowe włoskie śniadania składające się głównie z kawy i rogalików z kremem czy nutellą bądź ciastek. Si, siiii, Włosi tak oto zaczynają swój dzień!  Sytuacja zmieniła się kiedy zaczęłam ćwiczyć i zwracać uwagę na to co jem, a już szczególnie gdy poznałam Pana Domu, żywieniowego frika.
Zachęcam Was do regularnego spożywania śniadań, które są naprawdę niezbędne do tego by prawidłowo funkcjonować w ciągu dnia. Inne pomysły na zdrowy poranny posiłek znajdziecie tutaj: http://slodkomii.blogspot.com/search/label/pomys%C5%82%20na%20%C5%9Bniadanie
Dzisiaj proponuję Wam śniadaniowy lub drugośniadaniowy koktajl jaglany, letni akcent w takie ohydne, szarobure, zimowe dni jak dziś. Gwarantuję poprawę nastroju!

Składniki na 2 porcje:
400 ml mleka ryżowego o smaku waniliowym
2 banany
ok 10 mrożonych truskawek
4 łyżki płatków jaglanych
1 mały jogurt naturalny
opcjonalnie szczypta stewii na osłodę

Wykonanie: 
Płatki zalewamy mlekiem ryżowym najlepiej poprzedniego wieczora i odstawiamy do lodówki na całą noc. Rano dodajemy resztę składników i blendujemy na gładką masę. Aaaa, truskawki oczywiście rozmrażamy przed przystąpieniem do akcji :)

Smacznego! :)







2 komentarze:

  1. taki koktajl od rana stawia na nogi! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, śniadanie to podstawa. Ja również muszę w ciągu pół h po przebudzeniu je zjeść, bo inaczej padam. Jakież to były męki, gdy podczas częstych badań w ciąży musiałam wytrwać bez niego do 8... ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń