5 listopada 2015

BĘDZIE MI BRAKOWAŁO TYCH SPACERÓW...





Będzie mi brakowało tych spacerów…
Dziękuje Ci jesieni 2015 za to jaka jesteś piękna, że dzięki Tobie mogę tak cudownie pożegnać się z erą spacerów z moim synem Kubą. Współczuję tym ludziom, którzy siedzą w pracy i nie mogą w ciągu dnia oglądać Cię w całej okazałości i dziękuję, że to właśnie w tym roku, kiedy kończy się mój urlop macierzyński, jesteś właśnie tak piękna.

Spacery podczas pierwszego roku życia mojego synka były takim naszym rytuałem.  Potrafiliśmy przejść dziennie nawet 12 km kiedy mi jeszcze na to pozwalał i spał grzecznie w gondoli. Towarzyszyły nam często dwie inne mamy ze swoimi pociechami mniej więcej w wieku Kubusia. Dni mijały, my pokonywałyśmy kilometry odpoczywając od domowych obowiązków i gadając jak najęte o kupach, kolkach, pierwszych uśmiechach, o tym jak to on (ten mój mąż) nic nie rozumie, jak to mamy. Z czasem maluchy zaczęły się buntować bo nie chciało już im się spać w wózkach, a my kombinowałyśmy, żeby jakoś to było i żeby można jeszcze było pochodzić. Później dzieciaki po kolei przesiadały się do spacerówek, a my zataczałyśmy coraz węższe koła, zatrzymując się by nakarmić, uspokoić, przełożyć do nosidełka zbuntowanego niemowlaka i targać go na klacie popychając jednocześnie wózek lub opcja nr. dwa, jedna targa na klacie akurat płaczącego niemowlaka a druga pcha dwa wózki.   Różne akrobacje wyczyniałyśmy, żeby tylko jeszcze trochę połazić, powdychać świeżego powietrza i pogadać o pierdołach. Bardzo pomagało mi to przetrwać czasy kiedy byłam wykończona z powodu codziennego wstawania po nocach i nad ranem i zapierdzielania w domu na pełnych obrotach od rana do wieczora
.
Teraz nie jest już tak samo bo Monia wróciła do pracy, bo dzieciaki mają inne pory snu, bo jakoś tak trudniej się umówić  i zgrać, ale czasem jeszcze się udaje. Właśnie dlatego dziękuję jesieni 2015, iż mimo, że często samotnie spacerujemy, to tak pięknie umila nam ona te chwile i sprawia, że moje dziecko jest bardzo dotlenionym maluchem a ja uśmiechniętą, naładowaną endorfinami mamą .

Oj będzie mi brakowało tych spacerów kiedy będę znów siedziała 8 godzin za biurkiem…Śmiejemy się z dziewczynami, że musimy się postarać o rodzeństwo dla naszych maluchów w tym samym czasie, żeby znów było tak samo! 

I dzięki Wam dziewczyny za to, że bez Was nie miałabym takich pięknych wspomnień! Kubuniu, Julio i Marcelku, dla Was też ogromne dzięki bo to w końcu wszystko dzięki Wam!











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz