26 kwietnia 2016

IMIENINY I 7 PRZEPISÓW NA PRZYSTAWKI



Lubię przygotowywać imprezki, oczywiście jeśli mam na to czas, z czym nie jest łatwo. Tym razem zafundowałam sobie dzień wolny, żeby wszystko ogarnąć na spokojnie a okazja była niebanalna- imieniny Pana Domu :) Oczywiście przygotowania zajęły mi więcej niż planowałam. Bez wolnego i niani absolutnie nie dałoby rady. A to tylko kilka przystawek...no i pyszny nutellowy torcik lodowy, którego niestety nie zdążyłam obfotografować...Także niebawem będzie powtórka z rozrywki bo absolutnie muszę sprzedać Wam na niego przepis. U mnie stanie się on stałą pozycją w imprezowym reperyarze, szczególnie latem.
Tym razem zdecydowałam się na przygotowanie kilku past, którymi można posmarować, chleb, tortille pokrojone w trójkąty, czy umoczyć w nich np. surowe marchewki, warstwowej sałatki śledziowej i zawijanych tortilli w dwóch wersjach.
Impreza udała się, że hej. Jedzenie smakowało. Ja prz ystole raczej nie posiedziałam bo latałam za Kubą, który to z kolei latał jak oszalały za starszym kolegą i chciał robić wszystko to, co on. Było skakanie po łóżkach i tym podobne niebezpieczmne akropbacje. Pan Domu w tym czasie ogarniał gorące dania, przygotowywane na bieżąco, na oczach gości, niczym w ekskluzywnej restauracji :) Grana była nasza słynna pizza i tortille z grillowanym kurczakiem, warzywami i pomidorową salsą meksykańską. Ja osobiście dań gorących nie skosztowałam bo nasz syn, jak przystało na syna solenizanta postanowił poimprezować do 22. Przynajmniej nie poszło mi w biodra :) Dzięki synku! :)

24 kwietnia 2016

#instamatki #instadziecko #foodblogger #foodporn


Nie wiem co ten Instagram  w sobie ma, ale wciągnął mnie na amen. Kłamię, w sumie to bardzo dobrze wiem. Jest on studnią inspiracji, zbiorem cudownych zdjęć, skarbnicą bez dna, w której codziennie odkrywam coś nowego. Nigdzie nie widziałam tylu pięknycgh ujęć wnętrz, rękodzieł, przyrody, jedzenia i wszystkiego co tylko da się sfotografować. Kocham tą aplikację miłością wielką, ubóstwiam i przyznaję się, że jestem od niej uzależniona. Korzystam z niej nagminnnie, ciągle szukam ciekawych profili. Nie jestem bynajmniej biernym użytkownikiem. Codziennie wrzucam tam zdjęcia mojego autorstwa, opowiadając nimi moją historię. Ostatnio dzień bez dobrego zdjęcia jest dla mnie dniem straconym. Gdy tylko mam taką możliwość, nie rozstaję się z lustrzanką, wymyślam nowe stylizacje. Bycie porządnym Instagramowiczem nie jest bynajmniej prostym zadaniem.

17 kwietnia 2016

POKÓJ KUBY



Przyznam się bez bicia, że mam absolutnego kota, jak przystało na Alicję, na punkcie urządzania i stylizacji wnętrz. Kot ten nasilił się szczególnie odkąd kupiliśmy mieszkanie. Podczas remontu miałam pole do popisu i chociaż hamowana przez Pana Domu, posiadającego nieco odmienne gusta, no i oczywiście przez zasoby portfela, na tyle ile mogłam, urzeczywistniłam swoje wizje. Oczywiście jest jeszcze mnóstwo rzeczy, które chciałabym zmienić, ulepszyć, kupić itd., ale ograniczona głównie już tylko tym drugim, wprowadzam zmiany krok po kroku, w miarę możliwości. Na tapecie jest teraz pokój Kubusia, w którym stoi jeszcze moje łóżko, zajmujące dużą część pokoju (tak, nadal śpię w pokoju z synem bo taką mam potrzebę i tak czuję, a co. Wyprowadzę się od niego, kiedy poczuję, że już najwyższy czas albo kiedy sam mnie stamtąd wyrzuci ;)). W planach mamy kupno małego stoliczka i zrobienia w najbliższym czasie Kubusiowi takiego roboczego kącika, w którym będzie mógł rozwijać swoje zdolności plastyczne i nie tylko. Krzesełko już jest. Nad stolikiem zawiśnie półka na książki, na której można będzie ustawiać książeczki frontami. Moim zdaniem jest to świetne rozwiązanie, gdyż książeczki dla dzieci mają teraz tak piękne ilustracje, że warto je wyeksponować. Takie ustawienie zachęca dzieciaki do częstego sięgania po ulubione pozycje.Chciałabym też przemalować stary regalik w kolorze drewna na jakiś pastelowy kolor, używając do tego kredowej farby. Brakuje również dywanu, o który toczymy z Panem Domu odwieczną walkę, mając totalnie odmienne wizje (dla mnie może go w ogóle nie być), no i zasłon (których bynajmniej też mi nie brakuje). Także roboty w toku, pomysłów mnóstwo. W oczekiwaniu na przypływ gotówki wertuję sklepy internetowe i sporządzam listę zakupów :) Czy Wy też tak jak ja lubicie urządzać pokoje swoich pociech? Zapomniałam dodać, że w pokoju naszego synka króluje styl skandynawski, ale to raczej żadna nowość ;)

10 kwietnia 2016

WARSZAWSKIE ŚNIADANIA

 
 


Na początku związku, mojego i Pana Domu, przez długi czas mieszkaliśmy w różnych miastach, ja Warszawie, on w Puławach. Nasze spotkania ograniczały się wówczas do weekendów. Oboje już wtedy bardzo lubiliśmy gotować i jeść wspólnie przygotowane specjały i przez cały boży tydzień ustalaliśmy menu na następny weekend.

7 kwietnia 2016

MANGO LASSI



Ponieważ mango jest w naszym domu bardzo lubianym owocem, zarówno przez starszych, jak i młodszych, często przygotowuję z jego użyciem różnego rodzaju koktajle, z których najbardziej smakuje nam MANGO LASSI, czyli indyjski napój spożywany w upalne dni dla orzeźwienia. W wakacje można dorzucić do niego kilka kostek lodu. Ja przygotowuję zawsze dwie wersje MANGO LASSI, dla dorosłych i dla dzieci. Naszemu 16-miesięcznemu synkowi podaję po prostu przecier z mango zmiksowany z jogurtem, bez kardamonu i syropu klonowego. W wielu przepisach w składzie napoju znajdziecie cukier, ale moim zdaniem jest on całkowicie zbędny, ponieważ dojrzałe mango jest już samo w sobie bardzo słodkie, tak samo jak syrop klonowy czy miód. Przyznaję się publicznie, że MANGO LASSI skradło moje serce swoim smakiem i pięknym żółtym kolorem. Nawet teraz, gdy piszę tego posta i patrzę na zdjęcia, czuję jego cudowny zapach i chyba dziś będę musiała go zrobić :) Bardzo polecam!